a gdy zakonczy sie moj swiat... nie smuccie sie... badzcie radosni i szczesliwi... nie tesknijcie za mna... patrzcie do przodu...
czekam kazdego dnia by Cie zobaczyc K.
Szukam przyjaciela, wiernego, lojalnego...
poprzez uczynki moje wiele zlego dzialo sie miedzy mna a Kasia... nie ... juz wiecej nie...
otrzymalem ostatnia sznase po raz ostatni...
czas wstac... czas podniesc sie z dolu, bedzie ciezko wyjsc z gnojowego zycia... ale damy rade...
lapie natchnienia... lapie witra i zatrzymuje czas...
na nowo wstac... na nowo narodzic sie... sila we mnie, z przyjaciol moich...
kocham Cie K.
stan początkowy...
stan uniesienia...
stan wiary..
tylko tyle pozostało, tylko wierzyć... czy bedzie lepiej?
niechaj niebo spotka ziemie i ustalą coś wreszcie... niechaj sie dogadają...
Kocham K i K
zepsulem wszystko... stalem sie zlym czlowiekiem... wszystko czego dotkne sypie sie... Boze zabierz mnie do piekla... nie chce juz ranic... nigdy nie chcialem... jestem wrzodem...
prepraszam...
Wstał z trudem
Z pomocą dobra wstał
Kroczy po bagnie życia
Głębiej coraz zanuża się
Tonie coraz bardziej
Pomimo wiary
Pomimo miłości
Tonie w bagnie swoim
Taki jego los
Choć kocha
Choć miłuje
Jest sam
W bagnie swym
Częściej teraz
Kiedyś wiarę miał
Tonie sam
Wiara znika
Jak promienie słońca
Gdy mrok zła nadchodzi
Czy radę da iść?
Czy zwycięzcą zostanie?
Coraz bardziej tonie...
Już tchu brak...
Gdzie jesteś Boże...